UNIA EUROPEJSKA CENZURUJE NAM…

UNIA EUROPEJSKA CENZURUJE NAM INTERNET!

Ostatnio wykop i reszta internetu zapłonęła informacjami o podobnej treści. Ludzie przerzucali się wizjami jak to urzędnicy zniszczą internet no i ogólnie to po tych zmianach “nie będzie niczego”.

Trzeba jednak pamiętać, że internet jest mistrzem w przereagowywaniu i na sprawę warto czasem spojrzeć chłodnym okiem, gdy emocje troszeczkę opadną.

Dlatego chciałem zrobić takiego posta, w formie FAQ, odpowiadającego na najczęstsze pytania i zarzuty.

***

“Co teraz? Czy internet jest już ocenzurowany? Przecież odbyło się głosowanie.“

Nie. Głosowanie odbyło się nad dyrektywą. Dyrektywa ma to do siebie, że najczęściej nie precyzuje spraw tak dokładnie jak ustawa, a jedynie wskazuje pewną ścieżkę prawną, w kierunku której kraje członkowskie UE powinny dążyć we własnym ustawodawstwie.

***

”To prawo jest nieprecyzyjne! Jak można tworzyć takie prawo, gdzie nic do końca nie jest ustalone!”

Bo to jest dyrektywa. Dyrektywa, jest aktem prawnym UE, który ma wyznaczyć pewien cel dla krajów członkowskich, które one muszą osiągnąć własnym ustawodawstwem. Czyli dyrektywa musi być ogólna – ona określa tylko pewne założenia, a następnie to rząd każdego kraju UE będzie wprowadzał już znacznie bardziej precyzyjne ustawy regulujące dany temat, w oparciu o prawo krajowe.

***

“Czy to prawda, że internet będą teraz cenzurować urzędnicy w Brukseli?“

Nie. Dyrektywa nie wprowadza żadnej formy kontroli państwowej nad treściami w internecie. Treść artykułu 13, o którym mowa, jedynie nakłada na prywatne serwisy internetowe, gdzie większość treści generowana jest przez użytkowników, na wprowadzenie aktywnych filtrów, które będą wykrywały treści zgłoszone wcześniej jako naruszające prawa autorskie.

***

“Ta dyrektywa zakazuje memów/coverów/gameplayów/streamów itp. Itd”

Nie! Ta dyrektywa niczego takiego nie zakazuje. Ta dyrektywa jedyne co wprowadza, to dodatkowe narzędzie do zarządzania prawami autorskimi w internecie. Jeśli coś było dozwolone w kontekście praw autorskich, to nadal jest.

***

Przecież wykop nie ma jak sprawdzić czy jakiś obrazek/filmik nie narusza praw autorskich kogokolwiek na ziemi! To jest niemożliwe!

Owszem, i dyrektywa nie nakłada obowiązku takiego monitorowania. W treści jasno jest powiedziane, że monitorowanie ma się odbywać we współpracy z właścicielami praw. Czyli to nie wykop ma zakładać, że coś jest objęte prawami autorskimi, tylko właściciele praw muszą się zgłosić do wykopu i wskazać, że nie chcą, by treści, których są właścicielami, pojawiały się za darmo w serwisie.

***

“TO JEST CENZURA!!! CENZURA JEST ZAKAZANA W KONSTYTUCJI!!!“

Nie, to nie jest cenzura (w rozumieniu konstytucji). Cenzura istnieje wtedy, gdy to rząd/państwo ingeruje w to co można mówić w przestrzeni publicznej – czyli np. zakazuje krytykowania rządu.

Prywatne portale mogą sobie “cenzurować” do woli – to dlatego na wykopie dostaniesz bana za pastę o kosmonaucie czy pewne sławne zdjęcia na polu pełnym zboża. Prywatne portale mogą sobie usuwać co tylko chcą, mogą wprowadzić akceptacje komentarzy przez moderatorów, mogą użytkowników banować, uciszać itp. Itd.

W tym przypadku nie ma mowy o cenzurze dlatego, że filtrowanie nie będzie się odbywało pod kątem poglądów treści, a jedynie pod kątem łamania praw autorskich. Dodatkowo to nie rządy będą wpływały na to co filtry mają wyłapywać, a prywatni właściciele praw autorskich.

***

“Dzięki temu będzie można cenzurować treści prawicowe/niewygodne dla rządzących!”

Znowu nie. Powtórzę – dyrektywa nie zakłada żadnej ingerencji w bazę kontrolowanych treści przez polityków. Jeśli jakiś serwis będzie chciał usuwać treści dotyczące np. uchodźców, to może to robić i już teraz!

***

“Ale ja jestem przyzwyczajony do tego, że wchodzę na Wykop/Kwejka/9GAGa/Reddita i widzę wszystkie interesujące mnie treści jak mi wygodnie!”

Fajnie, ale twoja wygoda nie jest ważniejsza od praw autorskich twórców. To, że ty chcesz zobaczyć najnowszy rysunek twojego ulubionego artysty bez wchodzenia na jego stronę, nie oznacza, że on chce, żeby jego prace były powielane w nieskończoność w internecie.

Oczywiście on może tego chcieć, i wtedy nic w tym temacie się nie zmieni.

***

”Słyszałem, że nie będzie można w internecie już wysyłać linków do artykułów, bez płacenia licencji”

Nie. Linki będziesz mógł wysyłać i przesyłać tak jak chcesz. Ograniczenie pojawi się natomiast w tworzeniu tzw. snippetów – czyli automatycznie tworzonych “skrótów” lub “zajawek” artykułów. Obecnie wygląda to tak, że np. w serwisie internetowym wklejasz link do artykułu – następnie serwis automatycznie wchodzi na tego linka, pobiera z artykułu treść, zdjęcia i tworzy z niego tzw. “Snippeta”, którego długość ograniczona jest tylko przez ustawienia algorytmu. Może to być zarówno parę słów, jak i cały artykuł. To często sprawia, że nikt nie wchodzi na źródłowy artykuł, a zadowala się jedynie skrótem wyświetlonym w serwisie internetowym. Czyli użytkownik (jak i przychody z reklam mu wyświetlanych) pozostają w serwisie agregującym treści, a twórca artykułu nie widzi z tego grosza.

***

”Ale po co takie prawo? Przecież serwisy zarabiają na tym, że ktoś do nich linkuje!”

Nie zawsze zarabiają. Ale jeśli uznają, że to im się opłaca, to nikt nie zmusza ich do pobierania opłat – mogą udostępniać je z darmową licencją. Dyrektywa daje im wybór.

***

“Po wprowadzeniu tego prawa wszystkie serwisy ala wykop się zamkną, bo nikt nie będzie chciał płacić milionowych kar za obrazek, który wgrał jakiś użytkownik!”

Dyrektywa ani słowem nie wspomina o żadnych karach. Nie oczekuje również, że automatyczne algorytmy będą w 100% skuteczne. Sama dyrektywa mówi, że środki kontroli muszą być “odpowiednie i proporcjonalne” – czyli nikt nie oczekuje sztucznej inteligencji, która rozpozna każde możliwe potencjalne naruszenie praw autorskich.

***

“To jak to ma niby wyglądać gdy dyrektywa już wejdzie w życie?”

Nikt tego dokładnie nie wie, bo proces legislacyjny się jeszcze nie zakończył, oraz, jak pisałem, dokładna implementacja będzie zależała od każdego z krajów członkowskich.

Wg. mnie najprawdopodobniej będzie to wyglądało tak, że powstaną firmy, które będą, we współpracy z twórcami tworzyły bazy dzieł, które Ci twórcy będą chcieli chronić. Następnie te firmy będą współpracowały z portalami takimi jak Wykop czy Kwejk i przekazywały im informacje jakie treści mają ich algorytmy wyszukiwać.
***

“Skoro ta dyrektywa nie jest taka straszna to dlaczego Wykop i inne serwisy tak nas bombardują informacjami o końcu internetu?!?”

Jak mówi stare powiedzenie – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Właściciele tych serwisów boją się dodatkowych kosztów i odpowiedzialności związanych ze zmianami. Dla nich oczywiście najlepsze jest utrzymanie status quo, gdzie użytkownicy dodają im treści, odpowiedzialność serwisu jest niemal zerowa i skupia się na odpowiadaniu na ew. maile poszkodowanych a reklamodawcy walą drzwiami i oknami by skorzystać na wyświetleniach nabijanych na cudzej twórczości.

***

“Czy to znaczy, że protesty nie mają sensu?“

I tak, i nie. Z jednej strony nie ma co krzyczeć o cenzurze i końcu internetu, bo to jedynie pokazuje brak poinformowania. Z drugiej – jak najbardziej należy naciskać na rządzących w Polsce, żeby wprowadzane przepisy na bazie dyrektywy były praktyczne, logiczne i z jednej strony chroniły prawa twórców, ale z drugiej też pozwalały na wolną wymianę informacjami i treściami w internecie.

***

Podsumowując – każdy, kto korzysta trochę z internetu wie, że prawa autorskie w Internecie są, delikatnie mówiąc, nierespektowane. Obecnie walczenie z naruszeniami praw odbywa się głównie ”reaktywnie” – tzn. gdy ktoś wstawi na serwis plik objętymi prawami autorskimi, to właściciel tych praw musi ten plik znaleźć, zgłosić go właścicielowi serwisu, a właściciel serwisu musi go usunąć. Cały ten proces może zająć godziny, dni, tygodnie a nawet i miesiące. W internecie to nawet minuty potrafią być wiecznością, w której dziesiątki/setki tysięcy osób mogą dany plik zobaczyć, pobrać i przekopiować na kolejne serwisy.

Na takie przeczesywanie internetu i wysyłanie wszędzie pism mogą sobie tak naprawdę pozwolić tylko największe podmioty – duże firmy z działami prawnymi. Zwykły twórca, np. rysownik komiksów czy młody muzyk, musiałby poświęcić większość swojego dnia na walkę z tym, zamiast na tworzenie i swoją pasję.

Dlatego UE chce wprowadzić walkę “aktywną” – tzn. Usunięcie pliku odbywałoby się w momencie próby jego wgrania, jeśli plik został wcześniej zgłoszony jako “zastrzeżony”. Wtedy wystarczy, że taki artysta zgłosi swoje pliki jako zastrzeżone, a systemy będą automatycznie wykrywały naruszenia praw autorskich. Oczywiście artysta nie musi tego zgłaszać, jeśli uważa, że swobodne dzielenie się jego twórczością jest dla niego korzystne – ma wybór.

Ostatnie lata były w internecie prawdziwą złotą żyłą dla serwisów agregujących treści – Wykop, Reddit, Kwejk, Imgur, Bezlitosne, Jebzdzidy, Sadistic itp. itd. Dla nich sytuacja była idealna, bo użytkownicy dodawali do tych serwisów treści bez żadnego patrzenia na prawa autorskie, a serwisy jedynie zbierały pieniądze od reklamodawców. Okazjonalnie tylko musieli coś usunąć, jak dostali zgłoszenie lub ew. podać policji adres IP dodającego. W tym czasie prawdziwi twórcy nie dość, że nie widzieli z tego ani grosza, to jednocześnie tracili kontrolą nad swoimi dziełami, podczas gdy właściciele serwisów spijali śmietankę.

Ta dyrektywa ma to zmienić. Serwisy agregujące treści nie upadną, ale nie będą mogły robić tego tak jak teraz – czyli 0% odpowiedzialności i 100% zysków. Jeśli jakiś twórca się do nich zgłosi i powie, że nie chce, by jego prace były wrzucane do ich serwisu i wyświetlane za darmo, nabijając kasę z reklam portalowi, to będą musieli tego pilnować – proste i uczciwe.

Wszystkim, którzy chcieliby wyrobić własne zdanie na ten temat, zamiast słuchać internetowych mądrali – sugeruje przeczytanie dyrektywy samemu – dostępna jest w języki polskim pod tym adresem:
https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/HTML/?uri=CELEX:52016PC0593&from=EN

#neuropa #polska #internet #art13 #technologia #antyart13